Media muszą być łatwo dostępne, interaktywne

O tym jak powinny wyglądać media studenckie, do czego dążą media komercyjne rozmawialiśmy z dr Pawłem Nowakiem, adiunktem w Instytucie Filologii Polskiej UMCS, badającym m.in. komunikację masową i interpersonalną oraz semantykę i pragmatykę tekstów medialnych.

Proszę powiedzieć, w jakim kierunku powinny się rozwijać media studenckie?

Z punktu widzenia tych wszystkich koncepcji i modeli, które opracowuje się w przypadku analizy mediów, to zdecydowanie w kierunku paradygmatu technologicznego. To znaczy wykorzystywać wszystko to, co jest zdobyczą nowych mediów, ponieważ nowe media dyktują rytm życia studenckiego, pokazują, jak powinniśmy żyć i w jakim tempie. W związku z tym na pewno muszą to być media, które są łatwo dostępne, interaktywne. Jeśli chodzi o tematy, to muszą być bardzo różne. Nie można pokazać jakiejś konkretnej tematyzacji. Wydaje mi się, że media studenckie nie powinny zajmować się tylko życiem studenckim, ale też np. polityką i to niekoniecznie w jej kanonicznej formie. Powinny to być opinie wyrażane np. w formie felietonów. Przede wszystkim media studenckie powinny być publicystyczne, a nie informacyjne.

W mediach studenckich jest tak, że zajmują się różnymi dziedzinami życia prócz polityki. Czy to dobra strategia mediów, które tworzą ludzie wchodzący za chwilę w odpowiedzialne, też politycznie, życie?

Działalność w takich mediach jest też często wykorzystywana jako przetarcie szlaków do kariery politycznej. Tak jak powiedziałem, wydaje mi się, że polityka powinna być tematem pojawiającym się w mediach studenckich, tak samo jak gospodarka, kultura, sport i inne rzeczy nie tylko w wymiarze studenckim, ale i w ogólnopolskim, a polityka zwłaszcza. Nie powinny to być informacje, kategoryzacja, pokazywanie swoich poglądów, sympatii politycznych, tylko pogłębiona publicystyka poświęcona zjawiskom politycznym, czego dziś bardzo brakuje w mediach ogólnopolskich.

Media studenckie powinny czerpać z mediów komercyjnych?

Nie. Myślę, że komercjalizacja mediów ma walor infotainmentowy, rozrywkowy. Wydaje mi się, że media studenckie nie mają wystarczających środków, żeby konkurować w infotainmencie z mediami ogólnopolskimi. Natomiast mają potencjał w postaci zespołów dziennikarskich do tego, żeby kompetentnie i w sposób naprawdę mądry mówić o rzeczach, o których nie umieją mówić media komercyjne czy media ogólnopolskie.

Czy między mediami studenckimi a komercyjnymi jest duża luka?

Z tego co widzę, w mediach studenckich niepokoi mnie przekazywanie informacji w sposób bardzo rozrywkowy, zabawowy, nieodpowiedzialny, podobnie jak robią to media komercyjne. Podejmują tematy typu: „Jak się żyje w akademiku” i z tego względu nie ma między nimi dużej luki. Wszyscy się zachłystują Tomaszem Lisem, Kamilem Durczokiem czy Bogdanem Rymanowskim, który według Piotra Pacewicza nie jest dziennikarzem. On jest dziennikarzem, ale przede wszystkim jest gwiazdą. Media studenckie to nie miejsce, gdzie powinno się kreować gwiazdy. To miejsce, gdzie powinno się kreować dziennikarza rzetelnego, obiektywnego, z dobrym warsztatem, znającego się na rzeczy. Taki dziennikarz nie może raz pisać o grubości tkanki tłuszczowej, a później zajmować się analizą polityczną, nie ma ludzi od wszystkiego, powinien mieć jasno określoną specjalizację.

Czego, prócz polityki, brakuje Panu w mediach studenckich?

Może to dziwnie zabrzmi, ale brakuje mi dbałości o to, co dziennikarz mediów studenckich „wypuszcza”, żeby to było skończone, efektowne – bez błędów redakcyjnych, ortograficznych, właściwe łamanie, dobre zdjęcie. O te kwestie w mediach studenckich, gdzie terminy nie są tak bardzo napięte, warto byłoby zadbać. Po drugie nieschlebianie tylko tym studentom, którzy oczekują od mediów studenckich zabawy, czyli np. wywiad z dziekanem bez pytań „Co Pan robił w dzieciństwie?”, czy „Jak Panu było na studiach?”, tylko czym się zajmuje w swojej pracy.

Czy Pan, jako wymagający widz, czuje się obrażany, gdy jest notorycznie bombardowany informacjami z cyklu: Jan Rokita bity w niemieckim samolocie?

Media zawsze były populistyczne, a media komercyjne ten populizm wzmacniają. Jeśli weźmiemy pod uwagę poziom wykształcenia, ambicje, aspiracje Polaków, zwłaszcza tych w przedziale wiekowym od 30 do 70 lat, bo tacy ludzie właśnie oglądają telewizję, to ich oczekiwanie są właśnie takie, o jakich mówimy. Ci ludzie chcą mieć sensację, żeby mieć o czym porozmawiać z koleżanką w parku czy wymienić uwagi w autobusie. Dzieje się tak, bo ci ludzie nie mają kompetencji, żeby o czymś innym rozmawiać. W przypadku mediów studenckich można z tym walczyć. Media komercyjne nie mogą sobie na to pozwolić, bo kierują się w stronę większości, czyli w stronę ludzi bez matury, których jest w Polsce około 67% oraz w stronę 97% Polaków, którzy nie mają wyższego wykształcenia, a dziś są 60-latkami. Dlatego medium komercyjne, żeby się sprzedawało, musi kierować się w stronę większości.

Pana autorytet, przykład takiego dobrego, czystego dziennikarstwa to…?

Zadaje Pan trudne pytania (śmiech). Współcześnie coraz trudniej… Wydaje mi się, że Piotr Pacewicz jest bliski tego i nieżyjący już Ryszard Kapuściński. Według mnie inteligentne dziennikarstwo prezentuje zespół dziennikarski Programu Trzeciego Polskiego Radia, zwłaszcza Piotr Kaczkowski jako dziennikarz muzyczny. Jeśli chodzi o polityczno-społeczne dziennikarstwo to zespół „Polityki” z Janiną Paradowską i Jackiem Żakowskim. Jeśli chodzi o telewizję, mimo że zdarzają mu się czasem dziwne rzeczy, to Grzegorz Miecugow.

A co z celebrytami takimi jak Lis czy Durczok?

Tomasz Lis jest inteligentnym dziennikarzem, tylko że on tę inteligencję wykorzystuje w niewłaściwy sposób. Wpadł w komercję, robi efektowne show, w telewizji jest dobrym aktorem, a nie dziennikarzem. Mimo tego, co dzieje się w jego programach telewizyjnych, nie przeszkadzają mi jego książki, które są w porządku. Kamil Durczok? To, że jest on wysoko cenionym dziennikarzem, wynika z dużej ilości opowieści i informacji na jego temat. Jest głównie podziwiany przez pryzmat wygranej walki z rakiem, czego nie mogę powiedzieć o jego dziennikarstwie, gdyż nie przypominam sobie żadnego materiału jego autorstwa.

Kilka rad dla początkujących dziennikarzy…

Przede wszystkim nie nastawiać się na efekt komercyjny, popularność, tylko skupić się nad tym, żeby powstał wartościowy tekst, nie pisać pod odbiorcę, co jest dziś częstym zjawiskiem. Do tego zaangażowanie i rzetelność. Dziennikarz nie może być od wszystkiego, więc musi nastawić się na konkretną dziedzinę, w której chce się specjalizować.

Jest Pan autorem pracy naukowej pt. „Kto komu”, mówiącej o języku polityków. Jaki on jest dziś?

Trafił Pan w sedno sprawy. W tej chwili razem z kolegą z Bydgoszczy – Rafałem Zimnym, przygotowujemy słownik polszczyzny politycznej. Ukaże się on za mniej więcej 3-4 miesiące, nakładem wydawnictwa PWN. Z językiem polityków nie jest dobrze, media zmusiły ich do efekciarstwa, czyli, jeśli się nie przywali innemu, to media o tym nie powiedzą. A jeśli powiedzą o polityku, to zostanie on wybrany na drugą, trzecią, piątą kadencję. Język polityki jest w fatalnym stanie, jest agresywny, zachwaszczony przez okres 2005-2007, w którym agresja w polityce wzrosła na skutek kłótni pomiędzy PO i PiS. Jasne jest też, że wyraźne i mocne sądy znajdą uznanie u widzów i u dziennikarzy. W sejmie mamy 460 posłów i 90 senatorów, a znanych jest tylko kilku, dlatego że wypowiadają się ostro i zdecydowanie, reszta mówi uprzejmie i swoimi wypowiedziami nie rzuca się w oczy.

Co Pan sądzi o takim przedsięwzięciu jak e-studenci.pl?

Pomysł jest naprawdę fajny, tylko teraz jest kwestia, żeby go nie spalić, żeby poszło to właśnie w kierunku dobrego dziennikarstwa. Strona jest wykonana starannie i z troską oraz jest interaktywna, co skraca drogę tekstu zanim zostanie upubliczniony.

Czy do bycia dobrym dziennikarzem potrzebne są studia dziennikarskie?

Toczy się cały czas dyskusja na ten temat i wiele głosów jest za tym, że nie trzeba mieć takich studiów. Myślę, że warto je zacząć ze względów warsztatowych. Nie warto zaś ich zaczynać, jeśli ktoś ma zamiar nauczyć się być dziennikarzem podczas tych studiów, bo tę żyłkę trzeba mieć już wcześniej, a studia są tylko jej dopełnieniem.

Dziękuje za rozmowę

Rozmawiał: Mariusz Kosakowski

Źródło: magazyn studencki „Radar”.

Tags:

 

About the author

More posts by

 

0 Comments

You can be the first one to leave a comment.

Leave a Comment